Blog
Wszystko o oddłużaniu.
Conectum
Conectum Oddłużanie, Finanse, Prawo
1 obserwujący 7 notek 2643 odsłony
Conectum, 7 lipca 2017 r.

Największy SKOK ostatnich lat. Czy tylko SKOK w bok?

176 7 1 A A A
SKOK w bok?
SKOK w bok?

Jeszcze 4-5 lat temu SKOKI były miejscem, w którym osoby z mniejszymi bądź większymi problemami finansowymi mogły ubiegać się o pożyczki – i o dziwo takie pożyczki dostawały. Były ostoją dla osób starszych, z niższymi dochodami. Z biegiem lat struktury i polityka tych jednostek zaczęły się diametralnie zmieniać. Niestety na gorsze. Nie od dziś słychać zdania byłych członków SKOKów, w tym zarządców wołomińskich, najbardziej afiszowanej afery SKOK Wołomin, że jakoby obecna władza tkwi w tej aferze po uszy.

Ze SKOK Wołomin, drugiej co do wielkości kasy w Polsce, upadłej w 2015 r., zniknęło prawie 3 mld zł. Duża część została wyprowadzona metodą najprostszą, najłatwiejszą do udowodnienia, a zarazem najczęściej stosowaną. Ludzie związani z dawnymi Wojskowymi Służbami Informacyjnymi podstawiali tzw. słupy, często bezdomnych, których przywożono do Wołomina z całej Polski. Po kredyty szli ze sfałszowaną dokumentacją: poświadczającą nieprawdziwe zarobki i nieruchomości pod zastaw. Przestępcom pomagali nierzetelni rzeczoznawcy. W ten sposób wyprowadzono ok. 800 mln zł. Gdzie podziała się reszta środków, które przez lata znikały jak kamfora?

Dziwnym trafem dziś nikogo to nie interesuje. Według różnych źródeł pieniądze te trafiły do mniejszej lub większej ilości znajomych i znajomych tychże znajomych. O ile sama idea SKOKów jako kas spółdzielczych może nie była najgorsza – solidarnie bowiem odprowadzało się składki, które uiszczał każdy członek kas, o tyle sposób wyprowadzania środków członków bez ich kontroli a jedynie pod nadzorem zarządów budzi wielkie wątpliwości. SKOKi stały się wyjątkowo uprzywilejowanym organem finansowym. Od 8. września 2016r. są w zakresie egzekucji konsumenckiej traktowane na równi z bankami.

Zapamiętajmy, że gdyby nie „pomoc państwa” – czyli NASZE
, na ulice zapewne wyszłyby dziesiątki tysięcy okradzionych osób. Do tego nie doszło, bo w 2013 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o SKOK z 2012 r., która zagwarantowała, że w razie kradzieży ich straty pokryje BFG, czyli de facto klienci pozostałych banków.

W efekcie większość członków SKOK odzyskała pieniądze, co zapobiegło buntowi. Na odszkodowanie zrzucili się wszyscy Polacy – każdy po około 500 zł. To afera, w której znikają miliardy złotych, a niemal nie ma poszkodowanych.

Temat upłynnienia od 3 do 5 mld zł, które wypłynęły z kas, a które sfinansujemy my – podatnicy, jest oklepany. Dlatego zajmijmy się pożyczkami, które udzielają SKOKi. SKOKi to parabanki, mylnie utożsamiane z bankami, które oferują m.in. dostęp do tanich pożyczek i kredytów ludziom z niskimi dochodami. Pojawiły się w Polsce ok. 25 lat temu i zaczęły cieszyć się popularnością wśród ludzi, którym dekadami wpajano zasady solidarności. Z doświadczenia i opowieści wiadome jest, że oferta pożyczkowa SKOKów nie jest tak wspaniała jak ją się określa w TV. Najczęściej do umów dołączane są ubezpieczenia, niepotrzebne klientom, ale w przypadku odstąpienia od umowy ubezpieczenia – grozi to wypowiedzeniem umowy pożyczki.

Coraz częściej słyszy się o możliwości wykupu wierzytelności ze SKOKów przez firmy windykacyjne i podmioty podobne. SKOK Wesoła, który również upadł został wykupiony przez PKO BP. Czy długi znikają? W tym przypadku: nie.

Dalsze pole do popisu daje jednak sprzedaż wszystkiego, co po SKOK pozostało, w tym możliwych do odzyskania długów. Za sprzedaż tzw. masy upadłościowej odpowiada syndyk Lechosław Kochański. Zdaje się, że ów Pan znalazł sposób na zalegalizowanie wykradzionych pieniędzy. Rzecz sprowadza się do prostego zabiegu technicznego.

Sprzedaż całej masy upadłościowej lub sprzedaż w części.

Syndyk dąży do sprzedaży w części do firm windykacyjnych, co wiąże się z brakiem konieczności przekazania całości dokumentacji, umów pożyczkowych, dokumentów klientów, potwierdzających ich zarobki, punktację w BIK, skany dowodów osobistych, etc.
Jednak tu rodzi się szansa dla dłużników SKOK, ponieważ brak dokumentów oznacza brak możliwości egzekucji komorniczej przy złożeniu dobrego sprzeciwu od nakazu zapłaty. Do tej pory SKOKi dysponowały świetnym materiałem dowodowym a jedyne błędy jakie się im zdarzały to brak terminowych uzupełnień materiałów dowodowych.

Gdyby  natomiast sprzedano masę upadłościową w całości, przeszłaby na konto instytucji finansowej (np. banku), wraz ze śladami wyłudzeń, w tym danymi wszystkich kredytobiorców, rejestrami i sprawozdaniami. I co ważne, w interesie tej instytucji byłoby odzyskanie jak największej kwoty, co można zrobić tylko ustalając faktycznych sprawców wyłudzeń.

Syndyk masę upadłościową chce jednak sprzedać w częściach. I tylko stanowcza reakcja na taką sytuację może doprowadzić do nagłośnienia afery. W innym przypadku może dojść do wyprania pieniędzy. Jak tłumaczą członkowie kas, całość wierzytelności może zostać podzielona w sposób zupełnie uznaniowy i sprzedana bez przetargu wybranym firmom windykacyjnym. O tym komu i za ile, zdecyduje syndyk.  Jak w takich przypadkach działają firmy windykacyjne? Wykupują one pakiety długów za minimalne pieniądze, czyli kilka procent wartości długu – a do egzekucji będzie 100%. W przypadku dobrej windykacji wszystko się ładnie zbilansuje, a na dodatek wszystko w świetle prawa.

Co na to klienci SKOKów?

Opublikowano: 07.07.2017 19:36.
Autor: Conectum
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Oddłużanie. Upadłość konsumencka. Kredyty oddłużeniowe. Prawo. Conectum. Wszystko co chciałbyś wiedzieć o oddłużaniu.
Kliknij w logo i dowiedz się więcej: Conectum. Oddłużanie. Upadłość konsumencka

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • To ma być ta "blokada"? :)...
  • Mają sądy, puszcze i niskie ceny paliwa? ;)
  • "Piąty Aliment" po polsku.

Tagi

Tematy w dziale Gospodarka